Szukaj:


Środa, 22 Listopada 2017



Kontrowersje

Wolne niedziele znów na topie


 Pomysł zakazu handlu w niedziele co jakiś czas powraca jak bumerang. 
W styczniu br. kolejną próbę jego wprowadzenia podjęli związkowcy z Solidarności. Dyskusje na ten temat powróciły także na fali propozycji Ministerstwa Finansów, zakładającej obłożenie sprzedaży detalicznej w weekendy oraz święta wyższą stawką podatku. 

 
Głosy za
Już ponad dwa lata temu Solidarności udało się zebrać 
120 tys. podpisów pod obywatelskim projektem zmiany Kodeksu pracy, wprowadzającym zakaz pracy w placówkach handlowych w niedziele. Ostatecznie jednak Sejm, mimo poparcia PiS-u, ten pomysł odrzucił. 
 
W styczniu br. związkowcy, licząc na przychylność obecnej władzy, znowu podjęli próbę walki o wolne niedziele. Domagają się oni, aby w tym dniu obowiązywał ustawowy zakaz pracy placówek handlowych. Wyjątki mogłyby stanowić sklepy przy stacjach benzynowych i w miejscowościach turystycznych. Dopuszczalny byłby także handel w niedziele przedświąteczne. 
 
Jaki będzie odzew na te postulaty na razie trudno przewidzieć. Tym bardziej, że zarówno związkowcy, jak i pozostali orędownicy ustawowo wolnej niedzieli dopuszczają też inne rozwiązanie: handel dozwolony, o ile w tym dniu za ladą stałby właściciel placówki. Celem wprowadzenia takiego zastrzeżenia ma być ukrócenie możliwości zmuszania osób zatrudnionych w sklepie do pracy w niedziele. Coraz częściej pojawiają się bowiem głosy, że dzień ten powinien być zarezerwowany dla rodziny, i są to opinie nie tylko rządzących, ale także samych handlowców (można się o tym przekonać, zaglądając na str. 16–17).
 
Głos w sprawie zabrał także Kościół – 20 stycznia przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego i kilku Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej podpisali „Apel Kościołów w Polsce o poszanowanie i świętowanie niedzieli”. Sygnatariusze apelu zwrócili się także do parlamentarzystów o zapewnienie odpowiednich rozwiązań prawnych, które to umożliwią.
 
Głosy przeciw 
Na drugim biegunie plasują się opinie ekonomistów, którzy wieszczą drastyczne skutki wprowadzenia takich regulacji, z utratą pracy przez nawet kilkadziesiąt tysięcy zatrudnionych w handlu osób na czele. Takie stanowisko zajmuje też Konfederacja Lewiatan (prezentujemy je na str. 14). Podobnego zdania są niektórzy sprzedawcy, obawiający się o swoje miejsca pracy, ponieważ skrócenie tygodniowego grafiku, a więc zmniejszenie liczby godzin, może ich zdaniem przełożyć się na redukcję personelu. Nie wszyscy też uznają argument, że zakaz handlu w niedziele, z powodzeniem funkcjonujący w wielu krajach „starej” Unii, także u nas nie spowoduje rewolucji na rynku. Tam bowiem takie regulacje istnieją od dawna, często od lat 90., podczas gdy w Polsce byłaby to nowość i jak to często z nowościami bywa, niosłaby ze sobą niezadowolenie – zarówno części handlowców, jak i społeczeństwa. 
 
Kontrpropozycja
Kwestię handlu w niedziele miała też po części regulować Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej. Zgodnie z propozycją Ministerstwa Finansów, w soboty, niedziele oraz święta jego stawka byłaby wyższa i wynosiłaby 1,9 proc. (w pozostałe dni 0,7 proc. i 1,3 proc. w zależności od przychodu). Podnoszą się jednak głosy, że wprowadzenie takich przepisów oznaczałoby wzrost cen w sklepach, a jeśli już w ogóle miałoby dojść do wspomnianej zmiany przepisów, to nowe regulacje powinny dotyczyć wyłącznie niedziel i świąt, z pominięciem sobót. Niektórzy uczestnicy rynku sugerują też, że opodatkowanie stawką 1,9 proc. byłoby nie do udźwignięcia dla małych graczy, więc na nowych przepisach skorzystałby handel wielkoformatowy, ponieważ jego operatorzy byliby w stanie taki podatek zapłacić. 
 
Czy ustawowo wolne niedziele dla wszystkich pracujących w handlu tym razem staną się faktem? Trudno dziś wyrokować, na ile szanse wprowadzenia tej zmiany są obecnie większe niż dwa lata temu. Faktem jest, że na razie żadnej władzy nie udało się doprowadzić tej sprawy do finału oraz że na razie zakaz handlu obowiązuje w Polsce jedynie w święta, czyli kilkanaście dni w roku. 
 
URSZULA CHOJNACKA 
 
Zakaz handlu w niedziele 
sonda „Życia Handlowego”


Robert Synowiec, 
dyrektor sieci Hit 
z Piotrkowa 
Trybunalskiego
Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele nie obniży poziomu sprzedaży w małych sklepach, ponieważ rozłoży się ona równomiernie na inne dni tygodnia, poprawi natomiast jakość życia nas wszystkich – zarówno konsumentów, jak i detalistów. Wystarczy spojrzeć na przykład tak bogatego kraju jak Niemcy, który nie bał się wprowadzić takich przepisów. Obowiązują one tam już od kilku lat i nikomu – ani handlowcom, ani gospodarce – z tego powodu wielka krzywda się nie stała. To tylko kwestia zmiany podejścia klientów i handlowców. 
 
Małe sklepy w Polsce są otwarte w niedziele wyłącznie dlatego, że do tego zmusiły nas duże koncerny handlowe i operatorzy zagranicznych sieci. Gdybyśmy nie dostosowali się do tych reguł, stracilibyśmy, a może nawet wypadli z gry. Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele, gdzie wszystkie sklepy bez wyjątku – poza np. restauracjami czy kinami w galeriach handlowych 
– będą zamknięte, nie tylko nie pogorszy sytuacji handlu małoformatowego, ale wręcz może wyrównać jego szanse w walce z handlem dużego formatu. Bardzo niewielka grupa osób idzie bowiem do sklepu w niedzielę, ponieważ faktycznie zapomniała czegoś kupić. Zdecydowana większość Polaków jeździ do galerii handlowych w tym dniu, ponieważ traktuje to jako formę spędzania wolnego czasu. Dobrze byłoby, aby to się zmieniło i abyśmy ten dzień poświęcali na spotkania rodzinne, wizyty w teatrze czy muzeum. Wszystkim nam potrzebny jest prawdziwy odpoczynek przynajmniej raz w tygodniu. 

Michał Sadecki, 
prezes Polskiej Grupy 
Supermarketów
Polska Grupa Supermarketów (PGS), sieć skupiająca polskie sklepy Top Market, Delica, Minuta8 i Społem, uważa, że handel w niedziele powinien być zakazany. Zdaniem PGS pozwoli to na znaczne ograniczenie kosztów pracowniczych, polepszenie warunków pracy i poświęcenie czasu rodzinie. Zakaz ten musi jednak obowiązywać wszystkie sklepy, tak aby uniknąć procederu handlu np. na stacjach benzynowych. Naszym zdaniem zagraniczne sieci często otwierają swoje sklepy w takich miejscach, omijając w ten sposób zakaz pracy w dni wolne.
 
Praktyki zagranicznych sieci zmusiły polskich przedsiębiorców działających w sektorze handlu do pracy w niedziele. Chcąc utrzymać się na rynku, musieliśmy się dostosować. Tymczasem uważamy, że sześć dni w tygodniu wystarcza na dokonanie zakupów, a wszyscy zatrudnieni w tej branży powinni mieć wolną od pracy niedzielę.
 
Poruszając temat zakazu handlu w niedziele należy jasno określić warunki i zasady funkcjonowania stacji benzynowych jako placówek handlowych. Otóż, postulujemy zakaz handlu alkoholem w takich miejscach. W naszej opinii stacje benzynowe sprzedając go, omijają akty prawne o wychowaniu w trzeźwości. Wydawanie licencji na handel alkoholem takim placówkom uderza w polski tradycyjny detal i stanowi przykład nierównego traktowania podmiotów na rynku.

Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu 
Konfederacji Lewiatan
Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele i święta przyniesie więcej szkód niż korzyści. Najpoważniejszą będzie likwidacja nawet kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy i dotyczy to zarówno zatrudnienia u detalistów i producentów, jak i w innych branżach – jeśli galeria handlowa będzie zamknięta w niedziele, to stracą na tym również działające w niej restauracje czy kino. 
 
Nie zgadzam się też z opiniami, według których zarobek detalistów z niedzieli rozłoży się na inne dni. Owszem, część sprzedaży zostanie przeniesiona, jednak część bezpowrotnie utracona. 
 
To potrzeby rynku powinny decydować o tym, czy sklep działa w niedzielę, czy nie. Oczywiście w różnych krajach jest to różnie rozwiązane i w niektórych obowiązuje zakaz handlu w niedziele, jednak trzeba mieć świadomość konsekwencji, jakie niesie ze sobą wprowadzenie takiego uregulowania. Każde ograniczenie zmniejsza elastyczność działania i wpływa na wyniki. W tej chwili regularnie przyjeżdżają do nas w weekend konsumenci niemieccy, którzy przy okazji zakupów dają zarobić także polskiej restauracji czy fryzjerowi. Jest to specyficzna forma polskiego eksportu. Wraz z wprowadzeniem zakazu handlu w niedziele to się skończy. 
 
Zdrowy kompromis to nienakazywanie całkowitej likwidacji handlu w niedzielę, ale jednocześnie niezmuszanie nikogo do pracy w tym dniu. Pracodawcy są na tyle elastyczni, że mogą pójść na rękę osobom, które nie chcą przychodzić do sklepu w niedziele, bo np. nie mają z kim zostawić dziecka, a jednocześnie zaoferować pracę w tym dniu osobom, które chcą np. zarobić na wakacje, albo tym, które zgodzą się na to ze względu na dodatkową premię.

Krzysztof Pakuła, prezes Grupy Chorten
Zdania na temat pomysłu wprowadzenia zakazu handlu w niedziele i święta wśród przedstawicieli handlu są podzielone, ale większość jest raczej za. Ja także widzę w tym pomyśle pozytywne strony – pieniądz nam (czyli detalistom) nie ucieknie, bo konsument przyjdzie go wydać innego dnia, a ludzie będą mieli przynajmniej jeden dzień w tygodniu dla siebie i rodziny. Taki zakaz nie wpłynie na spowolnienie gospodarki ani nie spowoduje plajty detalistów. Takie prawo funkcjonuje w wielu krajach, również Europy Zachodniej, i nikt nie słyszy o falach bankructw ani o negatywnych konsekwencjach dla państwa. Nie ma też ryzyka, że pieniądze trafią do konkurencji, skoro wszystkie placówki handlowe będą zamknięte.
 
Musi być jednak spełniony jeden warunek: jeśli taki zakaz zostanie wprowadzony, to powinien dotyczyć wszystkich i nie powinno być od niego wyjątków, np. pozwalających na otwarcie sklepu, o ile zatrudni się na ten dzień osoby z zewnątrz albo sam właściciel stanie za ladą. Konkurencja nigdy nie odpuszcza i jeśli będzie furtka pozwalająca na otwarcie placówki w święto czy niedzielę i ktoś to zrobi, inni pójdą za nim i zakaz straci sens. 
 





Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



Pierwszy inteligentny magazyn na świecie powstaje w Niemczech

W pełni zautomatyzowany magazyn ruszy we wrześniu w niemieckiej miejscowości Schwaig, Za transport towaru w magazynie odpowiadać będzie nowy, inteligentny robot TORU, stworzony do pracy w tego typu placówkach.

Dlaczego warto inwestować w oświetlenie sklepu spożywczego?

Oświetlenie sklepu z artykułami spożywczymi, jest jednym z najważniejszych elementów wyposażenia tego typu powierzchni handlowych.

Nowej generacji skaner ladowy z funkcją wagi

Łatwy we wdrożeniu skaner wielopłaszczyznowy MP7000 i nowy pakiet oprogramowania DataCapture DNA™ oferują firmom oraz partnerom z kanału sprzedaży nowy poziom rejestrowania danych.


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu