Szukaj:


Czwartek, 21 Września 2017



Kontrowersje

Bubel prawny może przynieść szkody


W branży handlowej gorące lato. Niezależnie od temperatury powietrza. W połowie lipca weszła bowiem w życie ustawa o przewadze kontraktowej, która od kilku miesięcy podnosiła ciśnienie graczom rynkowym.
 
Nieprzystająca do rzeczywistości, zbędna, regulująca to, co już dawno uregulował rynek, może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego – to najczęstsze opinie graczy rynku FMCG o ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi, która weszła w życie 12 lipca.
Cel, jaki przyświecał stworzeniu przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, nowych regulacji był zacny: ukrócić próby wykorzystywania przewagi kontraktowej w kontaktach dostawca – nabywca oraz umożliwić skuteczne rozwiązywanie sporów między nimi. Wykonanie – czyli zapisy w ustawie – pozostawia wiele do życzenia.

O co chodzi z tą przewagą?
Przewaga kontraktowa występuje wtedy, gdy między dostawcą a odbiorcą są duże różnice w potencjale ekonomicznym, a jednocześnie słabszy podmiot nie ma możliwości sprzedać (lub kupić) produktów rolnych czy spożywczych od innych podmiotów. Nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej może polegać np. na uzależnieniu zawarcia lub przedłużenia umowy od przyjęcia lub spełnienia przez jedną ze stron innego warunku, który nie ma związku z tą umową, przyznaniu tylko jednej ze stron uprawnień do rozwiązania umowy, nieuzasadnionym rozwiązaniu umowy (lub grożeniu jej rozwiązaniem) lub nieuzasadnionym wydłużaniu terminów płatności. Dostawcą w świetle ustawy jest przedsiębiorca, który wytwarza lub przetwarza produkty rolne lub spożywcze i sprzedaje je nabywcy. Nabywcą – przedsiębiorca, który bezpośrednio lub pośrednio nabywa od dostawcy produkty rolne lub spożywcze, by je sprzedać lub przetworzyć. Podmiotów, które na co dzień są na którejś z tych pozycji, a nierzadko zajmują obie – raz pełniąc w łańcuchu dostaw rolę dostawcy, innym razem nabywcy – jest dużo. Należą do niej przetwórcy rolni, producenci artykułów spożywczych, hurtownicy i detaliści.

Duży może podzielić się na kilka mniejszych
To, czy doszło do wykorzystania przewagi kontraktowej, będzie sprawdzał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Może on wszcząć postępowanie sam z siebie – gdy uzna, że wszystko wskazuje na to, że doszło do nieuczciwych praktyk – albo na wniosek przedsiębiorcy. Zgodnie z przepisami ustawy przedsiębiorca, który ma uzasadnione podejrzenie stosowania wobec niego nieuczciwych praktyk wykorzystujących przewagę kontraktową może złożyć pisemne zawiadomienie do UOKiK. Zgłaszający – oprócz podania swoich danych osobowych i wskazania firmy, której zarzuca nieuczciwe praktyki – musi przekazać UOKiK informacje i ewentualne dokumenty świadczące o naruszeniu przepisów ustawy oraz opisać zdarzenie, które potwierdza zarzuty. Aby jednak urząd podjął interwencję, łączna wartość obrotów między dostawcą a odbiorcą w którymkolwiek z dwóch lat poprzedzających rok wszczęcia postępowania musi przekraczać 50 tys. zł, a obrót nabywcy lub dostawcy, który stosuje nieuczciwą praktykę, w roku poprzedzającym rok wszczęcia postępowania – 100 mln zł. Przy odrobinie wyobraźni można założyć, że zdarzą się na rynku sytuacje, w których duży podmiot podzieli swoją działalność na mniejsze spółki i dzięki temu z automatu przestanie podlegać przepisom nowej ustawy.

Obiecaj poprawę albo płać
Nowe przepisy przewidują kary finansowe za wykorzystywanie przewagi kontraktowej – do 3 proc. obrotu osiągniętego przez przedsiębiorcę w roku poprzedzającym rok nałożenia sankcji. Kary finansowej może uniknąć ten, kto dobrowolnie zobowiąże się do zaprzestania stosowania niedozwolonych praktyk albo naprawienia ich skutków. Postępowanie w sprawie nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej powinno się zakończyć w ciągu pięciu miesięcy od jego wszczęcia. Może być też dodatkowo poprzedzone postępowaniem wyjaśniającym.

Zbyt ogólnie i uznaniowo
Zanim przepisy przyjęły realny kształt, największe nadzieje w nich pokładali mali producenci i przetwórcy. Liczyli na to, że nowe regulacje poprawią ich sytuację na rynku i zabezpieczą ich interesy. Obecnie, gdy znana jest treść ustawy, przeważa opinia, że jest niedopracowana i może przynieść więcej szkód niż pożytku. Lista zarzutów jest długa. Jednym z nich jest niedostosowanie przepisów do współczesnych realiów. Nowe przepisy nakładają np. na przetwórców rolnych obowiązek sporządzania na piśmie umów dotyczących zakupów surowców (cukier, olej czy pieprz). Zważywszy, że dziś coraz częściej standardem są umowy zawierane drogą elektroniczną, cofa to system zamówień o dobre dwie dekady. Inny zarzut to duża swoboda w interpretacji, jaką zyskują urzędnicy. Najbardziej jednak krytykowana jest ogólnikowość przepisów – brak jasnego określenia tego, co jest dozwolone, a co zabronione. Co prawda UOKiK obiecał stworzyć katalog nieuczciwych praktyk, ale nie wiadomo, kiedy to zrobi. Ustawa natomiast posługuje się ogólnikowymi sformułowaniami typu „dobre obyczaje” czy „naruszenie żywotnego interesu strony umowy przy rozwiązywaniu umów”. Takie stwierdzenia nie mówią nic konkretnego, a w pesymistycznym scenariuszu mogą spowodować, że niektórzy gracze będą na wszelki wypadek omijać szerokim łukiem polskich wytwórców w obawie, że trudno im będzie później umowę z nimi rozwiązać. W efekcie odbiorcy mogą zaopatrywać się przez swoją zagraniczną centralę albo – gdy jej nie mają – będą kupować produkty unijne. Fakt, że ustawa dotyczy polskich podmiotów gospodarczych, daje duże pole do popisu firmom z zagranicznym rodowodem, ale i krajowe przedsiębiorstwa mogą skutecznie ominąć potencjalne problemy, np. kupując surowce lub gotowe produkty od zagranicznych spółek. W efekcie ustawa, która miała chronić słabszych, może doprowadzić do osłabienia pozycji rynkowej małych i średnich dostawców. Duzi, jak to często bywa, ucierpią najmniej, bo jest im łatwiej zaopatrywać się za granicą, np. dzięki posiadaniu zagranicznej centrali.
Dlatego, o ironio, konsekwencje nowej ustawy mogą najbardziej odczuć ci, których ma chronić – mniejsi i słabsi.
Po wejściu w życie ustawy można założyć dwa warianty rozwoju sytuacji. Pierwszy, optymistyczny, który na szczęście wydaje się dość prawdopodobny, to sytuacja, w której nowe prawo niemal nie będzie stosowane i nie będzie miało przełożenia na praktykę i rynek. Drugi, pesymistyczny, to dezorganizacja obrotu handlowego, unikanie przez przedsiębiorców umów długoterminowych, wymierne straty odstawionych na boczny tor polskich dostawców, których mogą zastąpić ich zagraniczni konkurenci oraz Polska pozostająca z nadwyżką produktów rolnych, których – żeby uniknąć problemów – nikt nie zechce kupować.

Urszula Chojnacka



Czy regulować obieg gospodarczy? – opinie ekspertów

Waldemar Żółcik, prezes Stowarzyszenia Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw Unia Owocowa

Ustawa z 15 grudnia 2016 roku o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi jest potrzebna w naszym kraju. Chroni nabywców i dostawców produktów rolnych lub spożywczych przed wykorzystywaniem przewagi kontraktowej.
Zauważamy problem, że nabywcy i dostawcy obawiają się, iż ich umowy mogą zostać uznane za wadliwe i że pewne przepisy mogą zostać odczytane jako uregulowania nieuczciwe wykorzystujące przewagę kontraktową. Obawiają się, że mogą się dopuścić naruszeń nieumyślnie. Nasze stowarzyszenie wspiera swoich członków przy tworzeniu odpowiednich umów. Istotnym czynnikiem jest, aby nabywcy i dostawcy produktów, których dotyczy ustawa oraz przepisy, które wejdą w lipcu 2017 roku były zrozumiałe dla wszystkich.


Mikołaj Piaskowski, radca prawny oraz szef Zespołu Prawa Ochrony Konkurencji i Konsumentów Baker McKenzie
Ustawa ma w swych założeniach chronić przed nieuczciwym (czyli nie każdym!) wykorzystywaniem przewagi kontraktowej. Jednak przez wiele nieprawidłowości w jej treści (np. wadliwe odniesienie do interesu publicznego definiowanego przez pryzmat relacji dwustronnych czy niejasne określenie kluczowych dla ustawy pojęć, takich jak właśnie przewaga kontraktowa) może prowadzić do zniekształcenia relacji rynkowych w obawie przed interwencją prezesa UOKiK. Co prawda na 28 krajów unijnych w 20 podobne regulacje ustawowe już istnieją (przy czym część nie ogranicza się do sektora spożywczego), jednak diabeł zawsze tkwi w szczegółach i powoływanie się na statystki, by przekonać wszystkich, że ustawa jest konieczna, może być mylące.
Oceniam, że bardzo trudno będzie w praktyce stosować ustawę o przewadze kontraktowej. Im mniejsze będą różnice między nabywcą i dostawcą, tym trudniej będzie prezesowi UOKiK wykazać, że w ogóle mamy do czynienia ze znaczną (czyli nie każdą!) dysproporcją w potencjale ekonomicznym obu podmiotów.
Jeśli już szukać – trochę jednak na siłę – pozytywów związanych z wejściem w życie tej ustawy, to można odnotować renegocjacje obowiązujących już kontraktów, by zminimalizować ryzyko zarzutu, że stosowane są rzekomo nieuczciwe rozwiązania. To w niektórych relacjach, zwłaszcza między małymi a dużymi graczami, może przynieść pozytywne zmiany.

Krzysztof Tokarz, prezes GK Specjał
Ustawa jest bardzo nieprecyzyjna, daje pole do nadużyć i my się tych nadużyć obawiamy. Może doprowadzić do bardzo nieuczciwej gry konkurencyjnej, ponieważ pozwala na to, by urzędnicy wszczynali kontrolę na podstawie donosu. Duże sieci handlowe są w stanie obronić się przed tą ustawą, np. kupując towar – nawet ten polski – przez centralę zagraniczną, unikając w ten sposób przepisów, natomiast małe i średnie sieci – nie. Apelowałbym o zaniechanie wprowadzenia tej ustawy albo jej zmianę i doprecyzowanie.

Andrzej Wojciechowicz, szef firmy doradczej FMCG Business Consulting, ekspert Komisji Europejskiej.

Wspomniana ustawa nie odbiega od nagannych praktyk sporządzania niedopracowanych aktów prawnych. Nakłada ona obowiązki w sposób ogólnikowy. Wskazanie kilku elementarnych, oczywistych dla każdej umowy gospodarczej zasad, określenie, że „wszystkie elementy umów są swobodnie negocjowane”, a na koniec nakładanie kar za „umowy wadliwe” otwiera drogę do szerzenia się patologii stosunków gospodarczych i nadużyć urzędniczych w ich swobodnym interpretowaniu. Nadmienić również trzeba istotną wadę omawianej ustawy, jaką jest pominięcie obiegu elektronicznego dokumentacji jako dopuszczalnej formy zawierania kontraktów. To jakościowo cofa niniejszy dokument o dwie dekady i potwierdza cytowaną na wstępie tezę o braku pragmatyzmu i niefunkcjonalności sporządzanej legislacji.
Konkludując: czy regulować obieg gospodarczy? Tak, jeżeli okoliczności tego wymagają. Ale primum non nocere – pozwolić rynkowi na samoregulację, obserwować i raczej doradzać i wspierać niż regulować poprzez nakazy i zakazy. To się nigdy nie sprawdza. Bo przedsiębiorcy zawsze znajdą drogę na pokonanie lub ominięcie barier legislacyjnych. Tylko po co mają tracić energię i czas na takie zadania? Czyż nie lepiej, by mogli spożytkować ją na tworzenie wartości dodanych ekonomicznie i społecznie?

Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów

W ocenie Polskiej Grupy Supermarketów projekt ustawy przegłosowany przez urzędników sprawia wrażenie dokumentu, regulacji tworzonej pospiesznie, pod wpływem grupy producentów-lobbystów, całkowicie nieprzystającej do realiów. Wydaje się, że ustawodawca zapomniał o funkcjonujących mechanizmach rynkowych oraz ogromnej grupie polskich, rdzennych podmiotów, których interesy mogą zostać naruszone, a przyszłość funkcjonowania może stanąć pod znakiem zapytania. Istnieje obawa o stworzenie – w wyniku ustawy – preferencyjnych warunków do funkcjonowania podmiotów, których centrale znajdują się za granicą i które posłużą się rozwiązaniami pozwalającymi ominąć polskie przepisy. Detaliści z korzeniami zagranicznymi mogą np. łatwo sięgnąć po produkty spoza Polski i tym samym ustawa odniesie skutek odwrotny do zamierzonego – polscy dostawcy na niej stracą.


 






Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



Pierwszy inteligentny magazyn na świecie powstaje w Niemczech

W pełni zautomatyzowany magazyn ruszy we wrześniu w niemieckiej miejscowości Schwaig, Za transport towaru w magazynie odpowiadać będzie nowy, inteligentny robot TORU, stworzony do pracy w tego typu placówkach.

Dlaczego warto inwestować w oświetlenie sklepu spożywczego?

Oświetlenie sklepu z artykułami spożywczymi, jest jednym z najważniejszych elementów wyposażenia tego typu powierzchni handlowych.

Nowej generacji skaner ladowy z funkcją wagi

Łatwy we wdrożeniu skaner wielopłaszczyznowy MP7000 i nowy pakiet oprogramowania DataCapture DNA™ oferują firmom oraz partnerom z kanału sprzedaży nowy poziom rejestrowania danych.


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu