Szukaj:


Środa, 13 Grudnia 2017



Gdzie najczęściej robisz zakupy?

Makro
Selgros
Hurtownia regionalna
Operator ogólnopolski
Nigdzie, same przyjeżdżają

Raport z regionu

2012-01-23

Autostrada i żużel dzielą region


Województwo lubuskie to w największym skrócie dwa duże miasta, podróżni, którzy zdecydowali się zrobić zakupy tuż przed przekroczeniem granicy oraz obcokrajowcy, dla których polska żywność jest ciągle bardzo atrakcyjna. Sprawdzamy, jak w tym środowisku odnajdują się lokalni handlowcy.

 

Od razu trzeba powiedzieć: detalistom trudno jest tutaj zbijać kokosy na lokalnych klientach. Nawet jeśli ci ostatni nie zawsze sprawdzają ceny. W Lubuskiem podstawowe produkty są po prostu drogie. Przykładem niech będzie chleb baltonowski krojony, za który w Zielonej Górze trzeba zapłacić 2,7 zł. W centrum kraju (między innymi w Warszawie, uważanej za drogie miasto) ten sam wypiek kosztuje 2–2,1 zł.

 

Sąsiad ma zawsze lepsze produkty


Czym bliżej granicy, tym ceny jeszcze wyższe. Właściciele sklepów nie narzekają, ale mieszkańcy już niestety tak – potwierdza Bogusław Kumor, kierownik hali cash and carry Bać-Polu w Zielonej Górze.
Jednocześnie ludzie nie żałują tutaj pieniędzy na dobre produkty. W mieście jest kilka piekarni, między innymi Rzepka czy Grono. Szczególnie ta ostatnia zawojowała serca zielonogórzan, w kilku firmowych sklepach ciągle są kolejki.
A ceny, jak to w tym mieście, nie należą do niskich. Bierze się to także z podglądania (i pewnie przeliczania z euro na złotówki) półek u sąsiadów za granicą. Polacy bowiem cenią produkty niemieckie – nie tylko chemię, która jakoby jest dużo wydajniejsza od tej sprzedawanej w Polsce. Hotelarze i bogatsi mieszkańcy regularnie jeżdżą na zakupy do zagranicznych „Aldików” po oleje, margaryny, cukier, piwo. W specjalistycznych sklepach mięsnych kupują drogie wołowiny (w rozmowie z jednym z właścicieli pensjonatu padło nawet hasło „wołowina z Kobo” – a to jedno z najdroższych mięs). Lepsze za granicą są także produkty odzieżowe czy obuwie.
A Niemcy? Panuje zadziwiająca zbieżność w sądach – oni bowiem uważają, że lepsze produkty są w Polsce! Sąsiedzi zza Odry, ale też Belgowie czy nawet Anglicy przyjeżdżają do tutejszych miasteczek na zakupy. Podpytywani przez hurtowników, co ich tak przyciąga do lubuskich hurtowni i sklepów, na pierwszym miejscu nie wymieniają jednak cen. Dla nich liczy się jakość produktów, które – w ich opiniach – są w niewielkim stopniu przetworzone.
 
Turyści nagle zniknęli


Jeszcze do niedawna z zagranicznych turystów żyły całe wioski przy trasie krajowej nr 2 relacji Słubice–Poznań. Teraz ta żyła złota nagle wyschła. Wszystko przez otwartą z pompą na początku grudnia autostradę do samej granicy. Stara „dwójka”, którą codziennie przejeżdżały dziesiątki tysięcy tirów, opustoszała. Wraz z autami zniknęli klienci. Sprawę komplikuje fakt, że na razie nie ma zjazdów z autostrady w kierunku na Zieloną Gorę i Gorzów Wielkopolski. W dodatku droga na nowym odcinku jest darmowa (do maja 2012 roku), co wydatnie podniosło jej atrakcyjność dla kierowców. A trzeba pamiętać, że autostradą odcinek z Poznania do Słubic pokonamy w niecałe dwie godziny. Niewielu będzie chętnych, aby zjeżdżać z drogi i szukać sklepów.
Dla przedsiębiorców rozsianych wzdłuż trasy nr 2 to prawdziwy koszmar. – Powstały całe ośrodki obsługi podróżnych, ze sklepami i restauracjami. Kierowcy to byli dla nas bardzo ważni klienci, robili spore zakupy – przyznaje Kumor. Najdziwniejsze jest jednak to, że w ostatnich miesiącach wciąż rozbudowywano sklepy. – Jakby do ich właścicieli nie docierało, że wraz z otwarciem autostrady ruch drastycznie spadnie – dodaje nasz rozmówca.
Właściciele sklepów wzdłuż „dwójki” mają jednak nadzieję, że popularność autostrady wkrótce spadnie. Liczą, że nie wszystkich kierowców będzie stać na słone opłaty za przejazd. – Wrócą do nas. Taką mamy nadzieję. A teraz przyjdzie nam żyć z miejscowych – mówi właściciel małego sklepu tuż przy „dwójce”.


Miejscowe zsiadłe mleko


W Lubuskiem sklepy, hurtownie oraz producenci lokalnych wyrobów zauważalną część zysków czerpią z turystów (tych zza granicy państwa i tych spoza województwa). Hurtownicy przyznają, że jest to około 20 proc., w przypadku sklepów dużo jednak zależy od położenia.
W Gorzowie Wielkopolskim wszyscy latem kupują miejscowe mleko zsiadłe marki Vital. – Jeszcze kilka lat temu mieliśmy regionalną Okręgową Spółdzielnię Mleczarską, ale została wchłonięta najpierw przez Rolmlecz, a ostatnio przez Mlekpol – przyznaje Marek Wijata, dyrektor gorzowskiego oddziału Tradisu.
Lokalnymi hitami pozostało piwo i wędliny. – Produkty z browaru w Witnicy oraz z masarni w Krzeszycach mamy we wszystkich naszych sklepach, oczywiście z wyłączeniem Biedronki. Zgodnie z umową nie możemy wstawić żadnego produktu spoza katalogu – przyznaje Wojciech Janicki, który razem z rodzicami prowadzi pięć sklepów w Gorzowie i okolicy. Bardzo popularne są też wędliny od Stokłosy, któremu w tych stronach nie zaszkodziły problemy z prawem.
W Zielonej Górze nieźle sprzedaje się makaron Sulima, który w statystykach sprzedaży wyprzedza wszechobecną Lubellę. Produkty Sulima, w zależności od opakowania (oraz oczywiście składu) sprzedawane są jako produkty premium lub ekonomiczne. – Popularny jest także nabiał ze spółdzielni mleczarskiej ze Śremu – dodaje Kumor.

 

Żużlowe animozje


Produkty popularne w Zielonej Górze niekoniecznie kupowane są w Gorzowie Wielkopolskim. Wynika to między innymi z wzajemnej niechęci mieszkańców. Poróżniła ich polityka (Zielona Góra zawsze dostawała więcej pieniędzy na rozwój – tak mówią w Gorzowie), a teraz regularnie antagonizuje żużel. W obu miastach są ekstraklasowe kluby. W ostatnim sezonie zielonogórski Falubaz został mistrzem Polski, Gorzów zajął trzecie miejsce. Jednak to o niczym nie przesądza. Nikt nie ma wątpliwości, że ten antagonizm będzie trwał dalej, również w kolejnych latach. Walka o zwycięstwo toczy się bowiem bez wytchnienia, niezależnie od bieżącego wyniku. I nawet jeśli Gorzów na papierze ma silniejszą drużynę, to Zielona Góra szczyci się bardziej oddanymi kibicami, wśród których, co ciekawe, nie brakuje sponsorów związanych z lokalnym handlem. Jednak aby zweryfikować ten pogląd, trzeba samemu pojechać na stadion.


Mariusz Polit






Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



2017-12-07
2017-11-28
2017-11-27


Zbuduj więź z klientem

Żeby długotrwale przywiązać konsumenta do marki, a klienta do sklepu, trzeba stworzyć z nim więź, wejść w relację, dialog. Posłuchać jego potrzeb, oczekiwań, i próbować na nie odpowiadać…

Dłuższe życie wózka

Boczna wymiana akumulatora w wózku widłowym, której prekursorem była firma Still jest stosowana coraz powszechniej. Nic dziwnego, taka czynność jest znacznie wygodniejsza i bezpieczniejsza niż tradycyjna metoda z dźwigiem


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu