Szukaj:


Środa, 22 Listopada 2017



Gdzie najczęściej robisz zakupy?

Makro
Selgros
Hurtownia regionalna
Operator ogólnopolski
Nigdzie, same przyjeżdżają

Raport z regionu

2017-06-21

Szykuje się ofensywa (woj. podlaskie)


Niewielka siła nabywcza mieszkańców i najmniejsza w Polsce ich liczba w stosunku do powierzchni województwa hamowały rozwój handlu FMCG w regionie. – Jednak teraz, gdy zachodnia i centralna Polska są już nasycone, Podlaskie może być obszarem wzmożonego zainteresowania tych operatorów sieci handlowych, którzy do tej pory uważali je za mało atrakcyjne – oceniają eksperci.



W 2015 roku w województwie podlaskim było 107 dyskontów, w tym 91 Biedronek i 16 Lidli – wylicza Andrzej Kondej, znawca rynku FMCG w Polsce, właściciel firmy Kondej Marketing prowadzącej badania na ten temat. – Krótki epizod miała w Białymstoku Czerwona Torebka. Jest też 10 hipermarketów, w tym osiem spożywczych, a supermarketów – 206.
Jak zauważa ekspert, w krajowej liczbie hipermarketów, woj. podlaskie ma udział na poziomie 1,7 proc., a supermarketów – 3 proc. Jeszcze więcej o rynku mówi to, że na 10 tys. mieszkańców tych największych formatów sklepów jest zaledwie 55 proc. średniej krajowej. A jeżeli podliczyć, ile jest na km kw. województwa, to się okaże, że to zaledwie 26 proc. średniej krajowej. – W dodatku na te statystyki dominujący wpływ ma Białystok. Potem jest… długo, długo nic. W porównaniu z resztą kraju, gdzie rocznie znika z mapy kilka tysięcy sklepów, podlaska średnia jest niższa, bo konkurencja jest tu mniejsza
– dodaje Andrzej Kondej.

Rodzina, spółdzielnia, luźne partnerstwo
Konkurencja jest mniejsza, ale przy cienkim portfelu klientów gracze już będący na rynku i tak łatwo nie mają. Szczególnie odczuwają to handlowcy, którzy się stąd wywodzą i dla których wejście na polski rynek zagranicznych tuzów, było (i jest nadal) dużym wyzwaniem.

Najbardziej charakterystyczne dla województwa podlaskiego sieci to Arhelan, Chorten i grupa sklepów mających swoje korzenie w PSS Społem.
Arhelan (mający w nazwie rozwinięcie Sieć Polskich Sklepów) jest mającą ćwierć wieku firmą założoną i rozwijaną przez rodzinę Burzyńskich z Bielska Podlaskiego. Z kolei Chorten to bardzo szybko rozwijający się pomysł biznesowy z 2009 roku, wywodzący się z województwa podlaskiego – Powstaje sieć sklepów partnerskich o bardzo dużej autonomii. Dziś już skupia ponad 1000 placówek. – W Chortenie z jednej strony właściciel nawet małego sklepu ma poczucie bycia panem własnego biznesu, a z drugiej zyskuje możliwość wykorzystywania siły zakupowej sieci. Dużej już sieci, bo ponadregionalnej, co daje lepszą pozycję negocjacyjną wobec dostawców – zauważa Andrzej Kondej.


Andrzej Kondej - znawca rynku FMCG w Polsce, właściciel firmy Kondej Marketing badającej ten rynek.

Podczas panelu poświęconego sytuacji rodzimego handlu na Targach Ogólnospożywczych w Grupie Chorten w 2015 roku bardzo dobitnie zwracał uwagę na ten czynnik jeden z właścicieli małego sklepu pod Białymstokiem, opowiadając o różnicach między tą siecią a inną, zagraniczną, do której wcześniej należał. – Gdyby  nie fakt, że w ostatniej chwili resztkami sił udało mi się wyrwać z jej drapieżnych szponów, to by mnie dziś tu nie było – opowiadał. – Dzięki pomocy kolegów z Chortenu stanąłem na nogi, funkcjonuję i pomnażam swoje zyski.
Z kolei podlascy spółdzielcy to niejednorodna pod względem siły grupa samodzielnych peesesów, w której najsilniejszy jest PSS Społem Białystok. Ma on też najwyższe przychody wśród wszystkich firm PSS Społem w kraju.

To prawda – potwierdza Mieczysław Dąbrowski, prezes PSS Społem Białystok, które w 2015 roku osiągnęło ponad 360 mln zł przychodu, co dało mu 10. miejsce w Polskiej Złotej Setce Przedsiębiorstw „Kuriera Porannego”. Żeby było ciekawiej, jest to – jak przypomina prezes – pierwsze miejsce w kraju przed spółdzielcami ze Szczecina. W dodatku przychód białostockiej firmy jest dwa razy wyższy niż szczecińskiej, mimo że Szczecin ma o 150 tys. więcej mieszkańców niż Białystok, a średnie wynagrodzenie wyższe o 1000 zł. Dlaczego? Bo PSS Społem Białystok nie samym FMCG żyje.


Mieczysław Dąbrowski - prezes PSS Społem Białystok

Kiedy placówki PSS Społem usamodzielniały się w całej Polsce podczas transformacji gospodarczej, Białystok zostawił sobie poza sklepami spożywczymi także potężny Dom Handlowy Central i sieć barów. – Podjęliśmy kiedyś decyzję, że przestajemy poić, a zaczynamy karmić – żartuje Mieczysław Dąbrowski, wskazując na nowy trend przed laty doskonale wykorzystany przez firmę, której bary słyną w mieście i okolicy z niskich cen i prawdziwie domowego jedzenia. I ta sieć gastronomiczna rośnie, wzmacniając rynkową pozycję PSS Społem Białystok. Podobnie jak dział produktów własnych firmy – od garmażerki przez wypiek pieczywa po wyroby mięsne – które trafiają na półki w ciągle modernizowanych sklepach, z których przedsiębiorstwo zdejmuje przypiętą często do spółdzielczości łatkę przestarzałych pod względem estetyki i sprzętu.

Podlaski kawałek tortu
Siła nabywcza mieszkańców województwa podlaskiego stanowi mniej niż 50 proc. średniej w Polsce! To bardzo charakterystyczna cecha tego rynku – podkreśla Andrzej Kondej. – Dlatego kiedy kształtował się w Polsce tzw. nowoczesny handel, ta fala nie dotarła tu z mocą właściwą dla centralnej czy zachodniej Polski. Tam operatorzy mieli tak duże pole do popisu, że nie spieszyli się z budową swoich centrów dystrybucyjnych ułatwiających im ekspansję w woj. podlaskim. Dlatego jest tu sporo „białych plam”. Duńskie sklepy Netto startujące w Polsce ze Szczecina w ogóle tu jeszcze nie dotarły. Kauflandy owszem są, ale ani jeden w Białymstoku. Aldik? Nie ma ani jednego. 

Ekspert przewiduje więc, że wobec postępującego nasycenia rynków centralnej  i zachodniej Polski i bardzo silnej tam konkurencji w woj. podlaskim zaczną się wkrótce pojawiać owe niewidziane tu jeszcze sieci szukające „nowego kawałka tortu”. A już istniejące zwiększą intensywność ekspansji.

Andrzej Kondej nie pozostawia złudzeń: sytuacja w województwie jeszcze nie okrzepła. Zresztą on patrzy na rynek FMCG pod kątem wygody klienta i uważa, że ten korzysta na rozmaitości oferty. Nie chce też definiować tego obrazu pod kątem pochodzenia kapitału: krajowy czy zagraniczny.  – Bo jak traktować np. Carrefour Express, skoro właścicielami tych sklepów są Polacy, a operatorem Francuzi? To nie są sytuacje jednoznaczne. Podobnie Lewiatan, Groszek czy abc, których operatorem jest Eurocash, ale to polscy handlowcy w nich pracują.

Helena Burzyńska, współwłaścicielka Arhelanu, uważa jednak, że konkurencja na rynku między polskimi a zagranicznymi przedsiębiorcami jest ewidentnie zachwiana. – Wystarczy wspomnieć o milionach dolarów pożyczki, jakimi Europejski Bank Rozwoju i Odbudowy wsparł Lidla i Kauflanda, aby ułatwić im ekspansje na rynki Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. My nie mieliśmy i nie mamy tak mocnego wsparcia.

Miejscową podporą rodzimego, tradycyjnego handlu była założona w Białymstoku potężna hurtownia BOS. Ale po połączeniu z lubelskim Eldorado i wejściu na warszawską giełdę jako Emperia grupa po pewnym czasie sprzedała nie tylko swoje sklepy franczyzowe, np. Groszki, Portugalczykom, ale w ich ręce przeszedł także handel hurtowy. – I teraz to Eurocash przez Partnerski Serwis Detaliczny w ramach sieci Gama zaopatruje m.in. dużą część podlaskiego spółdzielczego handlu FMCG z mniejszych miast województwa – konstatuje Andrzej Kondej. – Spółdzielczość to łakomy kąsek dla operatorów, którzy chcą wejść na rynek w mniejszych miastach województwa.

PSS Społem Białystok nie poddał się temu trendowi – owszem korzysta z oferty Eurocashu, ale opiera się także na wielu mniejszych hurtowniach, czy – jak podkreśla prezes Dąbrowski – w dużej mierze korzysta z własnej produkcji i bezpośrednich kontraktów z producentami. W ten sposób zachowuje pozycję na rynku, trzymając się swoich podstawowych zasad: samodzielności decyzji i polityki rozwoju, bardzo szerokiego asortymentu w sklepach, wyróżniającej jakości produktów świeżych.
W zakresie produktów nabiałowych nieocenionym dostawcą towaru dla handlu (zresztą nie tylko dla regionu, mleczarskiego zagłębia Polski) jest Spółdzielnia Obrotu Towarowego Przemysłu Mleczarskiego (piąte miejsce na liście 100 największych firm woj. podlaskiego w roku 2015).

Zapach swojskiej kiełbasy
Pod względem liczby sklepów Podlasie zdecydowanie odstaje od pozostałych regionów jest ich tu 0,49 na km kw., a w Polsce – 1,15. – Czyli jest to 43 proc. średniej krajowej w układzie terytorialnym – zaznacza Andrzej Kondej. – W woj. podlaskim, choćby ze względu na ograniczone dochody mieszkańców, wyjątkowo wyraźnie widać było przyzwyczajenie ludzi do codziennych zakupów w mniejszych osiedlowych sklepach. Wielcy operatorzy widzieli ten trend pozwalający na utrzymanie się Lewiatana, Chortenu czy Arhelanu i zaczęli zmieniać formaty na mniejsze. Zapoczątkował to Carrefour - dostrzega Biedronka.

Rodzimy handel potrafi też wyciągać wnioski z tego, co wnosi konkurencja. Przykładowo Chorten już kilka lat temu wpisał w swoją strategię rozwój własnej marki Z Podlaskiej Spiżarni. Była to odpowiedź na widoczny i nasilający się od lat trend do poszukiwania przez klientów swojskich, pozbawionych konserwantów produktów: od pieczywa po mięsa. Ta opcja w handlu widoczna jest bardzo silnie: Arhelan, otwierając kolejne obiekty, zwraca uwagę na stoiska produktów świeżych czy wręcz rodzaj targu rybnego w swoich sklepach. W PSS Społem Białystok pojawiają się nowe gatunki pieczywa, coraz częściej ciemnego, czy piece do podgrzewania bułek przygotowywanych z wykorzystaniem specjalnej technologii (nie w stanie głębokiego mrożenia). – W ostatnim roku odnotowaliśmy ogromny wzrost sprzedaży świeżego mięsa z naszych sklepów, a przedświąteczny jarmark wielkanocny przyniósł nam wynik sprzedaży dwa razy większy niż przed rokiem – nie ukrywa satysfakcji ze słuszności przyjętej strategii prezes Dąbrowski.

Zagraniczni giganci też nie stoją w miejscu, widząc taki obrót sprawy: BI1, następca Reala w białostockiej galerii Atrium Biała, epatuje klientów wędzonymi na miejscu rybami i podsuwa kiełbasy i szynki zapachem przekonujące do własnej wędzarni.

Jeśli do tego dodać, że zmodernizowane centrum Auchan Hetmańska sięga nawet po takie magnesy pozasprzedażowe dla klientów, jak teren, gdzie podczas zakupów można zostawić psy w budach z miską wody, to widać, że bitwy o klienta toczą się na różnych frontach. Łatwo nie jest, ale… klient korzysta.

Maryla Pawlak-Żalikowska






Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



2017-11-22
2017-11-17
2017-11-16


Zbuduj więź z klientem

Żeby długotrwale przywiązać konsumenta do marki, a klienta do sklepu, trzeba stworzyć z nim więź, wejść w relację, dialog. Posłuchać jego potrzeb, oczekiwań, i próbować na nie odpowiadać…

Dłuższe życie wózka

Boczna wymiana akumulatora w wózku widłowym, której prekursorem była firma Still jest stosowana coraz powszechniej. Nic dziwnego, taka czynność jest znacznie wygodniejsza i bezpieczniejsza niż tradycyjna metoda z dźwigiem


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu